- Masakra jest z tobą... - Adam wytrzeszczył na mnie oczy widząc, jak szaleję na jego komputerze w Counter Strike. Z jednej strony było dla niego upokorzeniem, że został przeze mnie pokonany, a z drugiej dziwował się i dziwował...
- Ech... - Moje oczy czujnie wyczekiwały potencjalnej ofiary w postaci funkcjonariusza policji. - Tak długo ze mną przebywasz, a wciąż nie wiesz, że moje drugie imię to Szok i Trwoga?
- Chyba pierwsze!
- No tak! Zgadzam się! … Ha! - Właśnie udało mi się ściągnąć kolejnego przeciwnika. - To co? Gramy w tego S.T.A.L.K.E.R. - a? - On przewrócił oczyma z zapytaniem czy wciąż nie mam dość. Można było spodziewać się odpowiedzi zwłaszcza, że mój komputer to taki mały trupek, na którym S.T.A.L.K.E.R. jeszcze pójdzie, ale Resident Evil 5 już nie... Chyba, że kupiłoby się kartę grafiki... Hmm, hmm...
- Tragedia jest z tobą. Jedna wielka masakra! Czy twoje zachowanie choć raz w życiu uda mi się przewidzieć? Twoja zmienność jest nieznośna. Raz lód raz ogień! Czy...
- Uspokój się, bo się spocisz...
- Grrr!
- Peszek. - Ach, jak ja lubię kiedy on się wścieka. :) Mzyka dla moich uszu...
- Ten twój peszek prześladuje mnie cały czas!
- Życie.
- Jeszcze jakaś błyskotliwa myśl?
- Twoje. - Westchnął bezsilny i opadł na łóżko. Po wielu burzliwych konwersacjach ze mną naprawdę czuł się przeżuty i wypluty.
- Nie mam już sił na ciebie...
- Adam, czy ty w ogóle masz kontakt z mózgiem? - Wtem do pokoju wpadł Tomek z szerokim uśmiechem na ustach i standardowym zapytaniem, czy my tak zawsze. Edi szepnął mu na ucho, że lepiej pozwolić myśleć swojemu przeciwnikowi, że to on ma kontrolę. Z mojego gardła wydało się ciche parsknięcie. A co ja cały czas robię? Spojrzeli na mnie, ale moje oczy powędrowały na monitor z udawaniem napadu kaszlu, że niby moje ucho nic nie zarejestrowało. Zaczęli robić jakiś niby pakt, czy plan taktyczny, a mój umysł przyjmował to z pożałowaniem i wielkim śmiechem.
- No, nareszcie znalazłeś sobie godnego sprzymierzeńca, bo sam jesteś zniewieściały gorzej niż ja! :) W życiu byś mnie nie pokonał! Może razem wymyślicie coś nowego, bo twój procesor już dawno spłonął w ogniu wiecznego potępienia, który teraz czeka na ciebie...
- Jaką masz ocenę ze sprawdzianu z matmy?! Hę? - Wypalił nagle.
- Hmmm... - Moje oczy powędrowały po pokoju w udaniu, że nie mam pojęcia.
- Ha! A ja pięć!
- Ty chamie!
- Ha! Myśl, że w czymś choć raz mogę być lepszy nie daje ci spokoju!
- Błaha ha ha! Pomyśl… - Rozległ się mój przezorny i pouczający głos.
- Zaraz! A co ty masz?!
- A bo ja wiem...?
- No widzisz! Więc jednak jestem lepszy! Zło jednak potrafi wygrać! - Nie ze mną – zahuczało w mojej głowie.
- Panie Boże... Tonę cierpliwości... - Mój szept poniósł się po pokoju, a głowa zaczęła kiwać się z politowaniem. Akurat wiem jaką mam ocenę, tylko wolę nie wyjawiać mu takich danych, niech sobie myśli co chce. :) I wcale nie była gorsza. (Cud – matma i ja to ogień woda.:) Heh...
- Adam... Jesteś dla mnie za cienki... - Tomek siedział pod ścianą i umierał ze śmiechu, a Klaudia i Marzena stały pod drzwiami i cicho chichotały. To akurat była jedna ze spokojniejszych naszych rozmów, całkiem kulturalna. Czasami kiedy się rozkręcę, nasi kumple błagają nas, żebyśmy przestali. Ale ja wciąż rzucam kolejnymi testami, a oni walają się po ziemi z wielkim bólem brzucha ze śmiechu. Najfajniejsze jest to, że Adam wciąż mówi, żeby mój mózg się bardziej postarał, ale ja się w ogóle nie staram. Samo przychodzi. :)
Pozdrawiam serdecznie i weny twórczej życzę. ;)